Ania uczy się WordPressa

Jestem Ania i dopiero zaczynam swoją drogę z WordPressem. Zapraszam Cię do śledzenia tego, czego się uczę – ze szczególnym naciskiem na dostępność stron internetowych.

  • Dostępność w WordPressie – mój nowy kierunek

    Internet miał być miejscem dla wszystkich. W teorii każdy może otworzyć przeglądarkę, wpisać adres i znaleźć to, czego szuka – przepis na obiad, formularz w urzędzie, artykuł, który właśnie krąży po sieci. W praktyce wygląda to inaczej. Dla wielu osób korzystanie ze stron internetowych to codzienna walka z niewidzialnymi barierami.

    Wiem o tym, bo widzę to we własnej rodzinie.

    Moment, w którym zaczęłam zwracać uwagę

    Patrząc na bliskie mi osoby, które mają trudności z korzystaniem z komputera, zauważyłam coś, czego wcześniej nie dostrzegałam. Zbyt mały tekst, którego nie da się powiększyć. Przyciski, które wyglądają jak ozdoba, a nie jak coś, w co można kliknąć. Formularze, które nie mówią, co poszło nie tak, kiedy coś poszło nie tak. Filmy bez napisów. Kontrasty kolorów, przy których oczy odmawiają posłuszeństwa po dwóch minutach.

    Dla mnie te elementy były niewidzialne, bo nigdy nie stanowiły problemu. Dla nich – sprawiały, że strona była po prostu nie do użycia.

    Wtedy zrozumiałam, że dostępność (accessibility) to nie jest jakiś niszowy temat dla wąskiej grupy specjalistów. To coś, co dotyczy bardzo wielu ludzi wokół nas – starszych rodziców, znajomych z wadami wzroku, osób, które mają drżenie rąk, dysleksję, problemy z koncentracją, albo po prostu używają telefonu w jaskrawym słońcu.

    Dlaczego WordPress Credits

    Kiedy dołączyłam do programu WordPress Credits, miałam już z tyłu głowy, że chcę zrobić coś konkretnego, a nie tylko „pomagać przy projekcie”. WordPress napędza ogromną część internetu, więc każda poprawka, każda lepiej napisana dokumentacja, każdy bardziej dostępny komponent – to wpływ na miliony stron i ich użytkowników.

    To dla mnie idealne połączenie: praca przy technologii, którą lubię, w obszarze, który ma sens nie tylko zawodowo, ale też po ludzku.

    Czego chcę się nauczyć

    Wchodzę w ten temat z pokorą. Wiem, że dostępność to nie checklist „dodaj alty do zdjęć i gotowe”. To cały proces – od planowania, przez projekt, kod, treści, aż po testy z prawdziwymi użytkownikami. Interesuje mnie:

    • jak wygląda projektowanie strony z myślą o dostępności od samego początku, a nie jako poprawki na końcu,
    • jak twórcy testują swoje strony – z czytnikami ekranu, samą klawiaturą, w różnych warunkach,
    • gdzie najczęściej rzeczywistość rozjeżdża się z dobrymi intencjami,
    • jak rozmawiać o dostępności z klientami i zespołami, dla których to wciąż „coś na potem”.

    Co dalej

    Chcę dzielić się tym, czego się uczę, w trakcie – nie dopiero kiedy będę „ekspertką”. Bo wydaje mi się, że właśnie tego brakuje: zwykłych, ludzkich opowieści o tym, jak się wchodzi w temat dostępności, popełnia błędy i powoli rozumie więcej.

  • Co wyniosłam z trzech prelekcji

    Miałam okazję uczestniczyć w krakowskim WordUpie i muszę przyznać, że to jeden z tych wieczorów, po których wraca się do domu z głową pełną pomysłów i listą rzeczy „do sprawdzenia jutro”. Trzy prelekcje, trzy bardzo różne perspektywy na pracę z WordPressem – od obsługi klienta, przez AI, po budowanie społeczności. Poniżej krótkie podsumowanie i moje refleksje.

    Anna Starek-Wróbel – „Nim dostaniesz hasło. Obsługa nowego klienta na WordPressie krok po kroku”

    Ania z firmy cmo.im opowiadała o czymś, czego brakuje w większości kursów o WordPressie – jak właściwie wygląda praca z klientem zanim zaczniemy cokolwiek kodować czy klikać. Co sprawdzić przed podpisaniem umowy, jakie „red flagi” powinny zapalić nam lampkę ostrzegawczą, gdzie kończą się darmowe konsultacje, a zaczyna płatna praca.

    Najbardziej zapadło mi w pamięć to, że wiele problemów w projektach bierze się nie z technologii, tylko z niedogadanych oczekiwań na starcie. Brak jasnych granic na początku potrafi później kosztować dziesiątki godzin nieopłaconej pracy. To prelekcja, której potrzebuje każda osoba biorąca swoje pierwsze (i nie tylko pierwsze) zlecenie.

    Krzysztof Radzikowski – „AI na sterydach”

    Krzysztof pokazał setup, w którym AI realnie pracuje – koduje wtyczki, pisze artykuły, robi audyty SEO. Najciekawszą częścią dla mnie był standard skills.md, czyli sposób na to, by AI nie zgadywało, jak ma działać, tylko miało jasne instrukcje „jak się robi konkretną rzecz w tym konkretnym środowisku”.

    To zmienia sposób myślenia o pracy z AI – z „zadaj pytanie i licz na dobrą odpowiedź” na „zbuduj sobie zestaw narzędzi, który działa powtarzalnie”. Wychodzę z tej prelekcji z mocnym postanowieniem, zacząć budować własny, uporządkowany workflow.

    Mary Czekaj – „Od pojedynczych gości do zaufanej społeczności”

    Mary, organizatorka WordCamp Wrocław, mówiła o czymś, co dla wielu twórców jest piętą achillesową – jak ze strony na WordPressie i newslettera zrobić realne narzędzie do budowania relacji, a nie kolejny kanał wysyłający w próżnię. Na konkretnym case study pokazała ścieżkę: od pierwszego zapisu, przez segmentację treści, po moment, w którym odbiorca sam pyta o ofertę.

    Mocno wybrzmiało mi zdanie, że newsletter nie jest „dodatkiem do strony”, tylko jej przedłużeniem i że spójna strategia zapisu eliminuje chaos komunikacyjny, który dotyka większość małych biznesów online. Sporo do przemyślenia, jeśli chodzi o moje własne podejście.

    Co zabieram ze sobą

    Trzy prelekcje, a wspólny mianownik bardzo wyraźny: WordPress to nie tylko technologia, to także proces, ludzie i relacje. Niezależnie od tego, czy zaczynamy współpracę z klientem, układamy sobie pracę z AI, czy budujemy społeczność wokół własnej marki – wszędzie wraca to samo: warto mieć strategię i jasne zasady, zamiast działać z doskoku.

  • Tym razem trafiłam na spotkanie, które formalnie skierowane było do licealistów ale tematy, które miały być na nim poruszane, brzmiały tak ciekawie, że stwierdziłam: idę. I bardzo dobrze, bo nie żałuję ani jednej minuty.

    W programie znalazły się rzeczy, które chciałam lepiej poznać: WordPress Playground, dostępność (Accessibility), SEO oraz AI w WordPressie. Każdy z tych tematów to właściwie materiał na osobny wpis, ale już samo zetknięcie się z nimi w jednym miejscu dało mi mnóstwo do myślenia i sporo nowych pomysłów na to, czego chciałabym się nauczyć dalej.

    Druga rzecz, za którą jestem wdzięczna, to ludzie. Miałam okazję poznać wiele ciekawych osób z różnym doświadczeniem, różnym podejściem do WordPressa i różnymi historiami. To właśnie te rozmowy pomiędzy prelekcjami sprawiają, że tego typu spotkania mają dla mnie tak dużą wartość.

    Wyszłam z głową pełną inspiracji i z listą tematów, które chcę zgłębić. Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania!

    Zdjęcie wykonane przez Magdalenę Ślęzak

  • Za mną pierwsze spotkanie w ramach programu WP Credits i muszę przyznać, że było to bardzo udane wejście w tę przygodę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wyszłam z niego z głową pełną wrażeń, nowych kontaktów i sporą dawką wiedzy, którą chcę się tutaj z Wami podzielić.

    Poznajemy się nawzajem

    Najważniejszą częścią tego spotkania była oczywiście możliwość poznania całej naszej grupy. Każda i każdy z uczestników miał chwilę, żeby się przedstawić i opowiedzieć coś o sobie – skąd jest, czym się zajmuje, co go przyciągnęło do WordPressa i z jakimi nadziejami przystępuje do programu. To była naprawdę fajna forma na rozkręcenie atmosfery, bo od razu można było wyczuć, że trafiłyśmy do grupy ludzi z pasją, którzy nie boją się dzielić swoimi doświadczeniami.

    Co ciekawe, mieliśmy też okazję poznać osoby ze świata biznesu, które na co dzień działają w ekosystemie WordPressa. Rozmowy z nimi otworzyły mi oczy na to, jak szerokie możliwości daje ta platforma – nie tylko od strony technicznej, ale też biznesowej i społecznościowej.

    Wiedza, której nie znajdziesz w dokumentacji

    Spora część spotkania poświęcona była temu, jak WordPress wygląda „od środka”. Padło wiele cennych informacji, których raczej nie wyłapie się czytając standardową dokumentację. Dowiedziałam się więcej o tym, jak funkcjonuje cała społeczność wokół tego projektu, kto za nim stoi, jak wyglądają procesy decyzyjne i co tak naprawdę napędza rozwój WordPressa od lat.

    Te kilka słów o społeczności było dla mnie szczególnie wartościowe. WordPress to nie tylko kod – to ogromna grupa ludzi z całego świata, którzy razem tworzą coś naprawdę dużego. Świadomość, że teraz w jakiś sposób również do tego dołączam, daje sporo motywacji.

    Czas, który zleciał za szybko

    Spotkanie trwało kilka godzin, ale szczerze mówiąc – w ogóle tego nie poczułam. Wszystkich słuchało się bardzo dobrze, dyskusje były żywe, a tematy na tyle wciągające, że czas po prostu zleciał. To chyba najlepszy znak, że spotkanie było udane.

    Co dalej?

    Wracam do domu z poczuciem, że to dopiero początek czegoś naprawdę fajnego. Mam już kilka pomysłów na to, w którą stronę chciałabym pociągnąć swoją przygodę z WP Credits, ale o tym napiszę więcej w kolejnych wpisach. Tymczasem – pozdrawiam wszystkich nowo poznanych i nie mogę się doczekać następnego spotkania!

    Zdjęcie wykonane przez Pawła Biedkę

  • Jak zaczęłam program WP Credits i moje pierwsze wrażenia z WordPressem

    Jak zaczęłam program WP Credits – i dlaczego WordPress mnie zaskoczył

    Byłam sceptyczna, bez żadnego doświadczenia w tworzeniu stron. A jednak spróbowałam – i nie żałuję ani chwili.


    Skąd w ogóle pomysł?

    Wszystko zaczęło się od mojej wykładowczyni. To ona jako pierwsza powiedziała mi o programie WP Credits i zachęciła mnie do udziału. Początkowo byłam bardzo niechętna – nie mam żadnego doświadczenia w projektowaniu stron internetowych, nie studiuję informatyki ani grafiki, i szczerze mówiąc nie wyobrażałam sobie siebie w roli kogoś, kto “robi strony”.

    Moja pierwsza reakcja była gdzieś pomiędzy “to nie dla mnie” a “to brzmi jak coś bardzo trudnego”. Ale wykładowczyni nie odpuściła – zaprosiła mnie na prezentację programu i powiedziała żebym przynajmniej posłuchała, zanim podejmę decyzję.

    I dobrze, że posłuchałam. Bo ta jedna prezentacja zmieniła moje nastawienie o sto osiemdziesiąt stopni.

    Co mnie przekonało?

    Podczas przedstawiania programu zobaczyłam, jak naprawdę działa WordPress. Że to nie jest coś wyłącznie dla programistów. Że można zbudować prawdziwą, działającą stronę bez pisania kodu – przeciągając bloki, wybierając układy, konfigurując kolory i treści. Zobaczyłam, że bariera wejścia jest dużo niższa niż myślałam.

    I właśnie wtedy coś we mnie kliknęło. Pomyślałam – skoro inni mogą się tego nauczyć od zera, to ja też mogę. A poza tym, kiedy nadarza się okazja zdobycia zupełnie nowej umiejętności przy wsparciu uczelni i prowadzących – głupotą byłoby z niej nie skorzystać.

    Stwierdziłam, że to świetna okazja na rozwój i poszerzenie wiedzy – i że nawet jeśli nie wyjdzie idealnie, to i tak zyskam coś, czego wcześniej nie miałam.

    Pierwsze kliknięcie w panel WordPressa

    Kiedy po raz pierwszy zalogowałam się do panelu administracyjnego, zobaczyłam menu, opcje, widżety, wtyczki, motywy… Chwilę zastanawiałam się, czy jednak nie za pochopnie powiedziałam “tak”. Ale zamiast zamknąć kartę, zaczęłam klikać – jedno po drugim.

    Edytor blokowy okazał się dużo bardziej intuicyjny niż się spodziewałam. Blok tekstu, blok obrazu, blok przycisku – klikam, przeciągam, oglądam efekt na żywo. Trochę jak składanie klocków, tylko że efektem jest prawdziwa strona internetowa.

    Jak na razie dalej się uczę, rozwijam i poznaję ten program więc jestem ciekawa co przyniesie przyszłość.

    W kolejnych wpisach będę opisywać każdy kolejny krok tej nauki – co działa, co nie wychodzi i czego się po drodze uczę. Jeśli Ty też wahasz się czy zacząć przygodę z WordPressem – zostań tu ze mną. Robimy to razem.